fbpx
Czytasz
A Ty… czy dajesz za darmo?

A Ty… czy dajesz za darmo?

Opowieść o tym, jak dostałam jabłka z Biedronki totalnie za free.

W dniu wczorajszym poczłapałam w moich klapkach Lidla do Biedronki. Po zapakowaniu do koszyka jednego jabłka oraz innych zakupów podeszłam do kasy.

Za zakupy (oprócz jabłka) zapłaciłam.

Ale jabłko kupowałam po raz pierwszy. Więc, nie byłam przekonana, czy chcę go i czy jestem gotowa za nie płacić. No przecież kupuję je po raz pierwszy, nie?

Poprosiłam więc Panią kasjerkę, by mi zapakowała to jabłko na próbę. I jak mi posmakuje, to jej zapłacę. Uprzejma Pani zgodziła się, a ja zjadłam jabłko. Na szczęście było niesmaczne i nie musiałam płacić.


Ok. Co bystrzejsza osoba już wie, że to nigdy się nie wydarzyło. Dlaczego? Bo pani na kasie nie może rozdawać towaru na próbę i za friko.

Do czego to ma mnie zaprowadzić?

No dobra. To jeśli nie możesz dostać jabłka od Pani z Biedronki, to czemu, powiedz mi proszę, nie dziwi Cię, jeśli klient “prosi Cię” o zrobienie:

  • “mini” researchu za darmo, który “pomoże” mu podjąć decyzję, a właściwie dostarczy materiałów, by mógł zrobić sobie to sam/taniej;
  • przetargu z dojazdem i prezentacją, który “nagle” zostaje odwołany, bo klient “nagle” wpadł na lepszy pomysł.

Tutaj w grę wchodzi po pierwsze:

  • brak myślenia o innych lub zwykła nieuczciwość i wyrachowanie (klienta)
  • strach, że nie będziesz miał za co żyć bo zawsze na jedno zapytanie znajdzie się 100 agencji, które zrobią to z tzw. „pocałowaniem dłoni” za darmo (Twoja)

Duże marki to wiedzą. Małe marki z tego korzystają.

Kto to robi?

  • ktoś, kto boi się, że nie znajdzie klienta (nie świadczy odpowiedniej jakości usług, nie zajmuje się swoim marketingiem)
  • ktoś, kto nie jest pewny swoich umiejętności (syndrom oszusta)
  • ktoś, kto nie jest zawsze uczciwy i gra w tą grę bo liczy się dla niego tylko zysk.

Czy można inaczej?

Jasne, że nie mam na to recepty, bo przecież nie jestem alfą i omegą, tylko zwykłą BU, a kto mnie zna, wie, że wycenianie własnych usług nie jest najłatwiejsze (ukłony dla Wery).

Ale jedno Wam powiem – panie i panowie z tzw. „branży usług reklamowych, tudzież marketingowych, której nie rozumiem”, że tak wcale nie musi być.

Że są już uczciwe firmy i uczciwi przedsiębiorcy, którzy za uczciwą pracę płacą. W uczciwych terminach. I ja z nimi pracuję i będę ich szanować. Oni wiedzą, że moja praca jest cenniejsza niż jabłko z Biedronki.

Choć jabłka lubię i będę za nie płacić – nie na próbę.


Więcej moich myśli – w mojej książce: tutaj

Rudy kot bez rodowodu Joanna Burdek
https://rudykotizielonykorytarz.pl/
© 2020 BRANDBU - JOANNA BURDEK. ALL RIGHTS RESERVED.